Pierwszy pobyt w więzieniu - PSP4 Świdwin

Przejdź do treści

Menu główne:

Pierwszy pobyt w więzieniu



Kazimierz Pużak
Pużak skierował się do Łodzi. Miał szereg adresów, ale wówczas  nigdy nie można było wiedzieć, czy wczorajszy adres nie był dziś „spalony”. Zlustrował przed tym ulicę i nie zauważył nic podejrzanego. W sąsiedztwie domu, do którego szedł, prowadzono budowlę i na rusztowaniach uwijało się grono murarzy. Kilku zwykłych przechodniów, żadnych podejrzanych gapiów. W bramie też „czysto”. Pużak pomału wszedł na schody. Zbliżył się do oznaczonych drzwi. Przystanął przed nimi, nasłuchując odgłosów od wewnątrz. Coś wydało mu się podejrzane więc cofnął się niezdecydowany. Kroki jego usłyszano jednak z mieszkania i rumor stąpania wielu nóg po drugiej stronie drzwi nakazał mu czym prędzej zbiec na dół. Z mieszkania wybiegło kilku szpiclów. Pużak wyprzedził ich i skręcił w stronę budowli, wpadł pod rusztowania, wbiegł po deskach na górę i zakrzyknął, że goni go policja. Któryś z murarzy zdjął mu marynarkę i zarzucił jakiś kitel. Marynarka poszła pod szaflik. W ręku Pużaka znalazły się w jednej chwili cegły, które zaczął podawać spokojnemu, jak gdyby nic się nie stało, majstrowi. W następnym momencie znaleźli się na rusztowaniu i łapacze. Przyjrzeli się pracującej grupie, nie dostrzegli nic podejrzanego i poszli. Kolejny adres jednak był znowu zasadzką, z której tym razem nie udało się uciec. Osadzony w piotrkowskim więzieniu został następnie postawiony przed sądem i skazany za należenie do organizacji PPS (należenia do Organizacji Bojowej, ani tym bardziej udziału w zabójstwie Tarantowicza – co prowadziło na szubienicę – nie udowodniono) został skazany na osiem lat katorgi.
   Piotrkowskie więzienie było względnie łatwe do wytrzymania( grochówkę nieraz potem wychwalał) i tam, dzięki staremu Dratwie (ojciec wybitnego działacza PPS, Bolesława Dratwy, który zginął w powstaniu warszawskim 5 VIII 1944), strażnikowi więziennemu należącemu do PPS, miał stały związek ze światem, ale w ponurej twierdzy Szlisselburga miał odcierpieć karę. Skuty w kajdany, co należało do regulaminu katorgi, zamknięty w półciemnej wilgotnej celi, nieraz musiał obcować z duchami swych wielkich poprzedników, Łukasińskiego i Waryńskiego, którzy tutaj również cierpieli jak on za grzech umiłowania wolności. To wplecenie się nie tylko duchem, lecz i fizyczną istotą w koło historycznego dramatu Polski, dodało sił Pużakowi do przezwyciężenia wszystkich kryzysów. Pużak wypełniał czas wytężoną pracą. Chciwie rozczytywał się w książkach biblioteki więziennej.

Korytarz w  więzieniu Szlisselburg

 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego